
Celem uczczenia pierwszego dnia Wiosny, zebrało się zacne żeńskie towarzystwo. Początkowy plan wycieczki obejmował: "chlajstwo w jakichkolwiek krzokach" oraz topienie Marzanny, jednakże przez wzgląd na liczne zastępy wędrujących milicjantów, spotkanie przerodziło się w trunkowe topienie smutków i radości w zaciszach Sovy.
Jak wiadomo z lokalnej prasy, poprzednia godzina milicyjna zakończyła się srogimi mandatami dla towarzystwa. Wielce prawdopodobne, że znamy winną całego zdarzenia, dziwnym zbiegiem okoliczności wiadomo o jej ścisłych koneksjach z rodziną milicyjną.
A Sova przywitała Panią Wiosnę miłą niespodzianką, koncertem Lena's Office. Dziewczęta rozochocone urodą perkusisty bez zastanowienia rzucały biustonosze oraz inne części garderoby w jego kierunku, jednakże tylko jedna z uczestniczek zdobyła autograf. Znana jest ona z odwagi i szeroko rozumianej fantazji (przykładów przytaczać nie zamierzam przez wzgląd na przyzwoitość czytelników bloga).
Nie był to jednak koniec wiosennych celebracji. Z przebiśniegami w dłoniach, rozwianymi włosami i bez biustonoszy, niedopite dziewuchy poszły w PUB. Z mętnym wzrokiem zasłuchały się sentymentalnie w muzykę z szafy grającej i siedziały sobie...
I siedziałyby tak pewnie do białego rana, gdyby nie pewien jegomość, który zburzył cały nastrój: "Jak wróce do chaupy to mie matka tuckiem łod zimioków bedzie loła." Puścił też numer "pod nogę" z Łoff springa, ale nie wiedzieć czemu nogi dziewcząt skierowały się prosto do wyjścia.
Na tym koniec obchodów wiosennych, witaj Wiosno!! Witaj nowe życie!!
cała prawda została zapisana!!! było uroczo do samego końca. szkoda, że rano trzeba było wstać tak wcześnie! Naszczęście fakt, iż każda czuje się podobnie wspierał mnie przez cały czas trwania w pracy.do następnego szalone dziewczęta!
OdpowiedzUsuńjuż wkrótce :P
Brawo dziewuszki, z Wami to do tańca i różańca.
OdpowiedzUsuńJa witałem wiosne z onet.pl, i było hujo...
Panie Talio! Więcej na to nie pozwolimy i lato przywitamy w gronie koedukacyjnym:)
OdpowiedzUsuń